Przyjaciele, jedne wakacje i coś ekstra w walizce.
Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, którzy razem wyruszyli do Hiszpanii. Plan był prosty: na chwilę się wyłączyć, dobrze zjeść i nie przejmować się tym, która jest godzina. Zakładanie marki oliwy z oliwek zupełnie nie było w planie.
01 Wakacje
Chleb, pomidor i jedna butelka.
Przy jedzeniu wracaliśmy jednak ciągle do jednego. Jak to możliwe, że zwykły chleb z pomidorem smakuje nam tak dobrze? Na stole za każdym razem stała butelka oliwy i sięgaliśmy po nią coraz częściej. W końcu zapakowaliśmy kilka butelek do domu. Coś dla siebie, coś dla rodziny.
02 W domu
Znajomi prosili o więcej.
W domu zaczęliśmy dodawać oliwę prawie do wszystkiego. Do jajek, do sałatki, na opieczony chleb. Kiedy przychodzili znajomi, stawialiśmy ją na stole i dawaliśmy spróbować. Wkrótce dostawaliśmy wiadomości, czy nie mamy jeszcze jakiejś butelki. Nie mieliśmy. A do Hiszpanii akurat nikt się nie wybierał.
Zaczęliśmy więc sprawdzać, jak ją tu sprowadzić. Pisaliśmy, degustowaliśmy, porównywaliśmy i krok po kroku złożyliśmy Jugo de Oliva.
03 Dlaczego to robimy
Butelka, która pasuje obok kuchenki.
Chcemy, żeby dobra oliwa z pierwszego tłoczenia miała miejsce także w Waszej kuchni. Obok kuchenki, pod ręką, trochę tłusta od gotowania. Żeby nie było Wam szkoda otworzyć jej w zwykły wtorek, kiedy wieczorem robicie sobie coś szybkiego do jedzenia.
Przyzwyczailiśmy się do niej dość szybko. I właśnie tą radością chcemy się podzielić.